niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 27

Kilian nie był w stanie już dłużej wytrzymać. Wciąż wściekał się na samego siebie że nie wytrzymał ale Potrzeba, Chęć były zbyt duże. Adrian nie miałby nic przeciwko temu, nawet trochę go zachęcał.
Chłopak był tak bardzo zatopiony w myślach, że w pierwszej chwili nie zwrócił uwagi na to, że nie jest sam w łazience.
Dopiero gdy z okolic prysznica dobiegł go czyjś głos zdał sobie sprawę że jest tu również Logan. Przez chwilę obserwował mocne plecy i umięśnione nogi mimo, że starał się za wszelką cenę omijać wzrokiem pośladki już zrobiło mu się gorąco. Wciąż był  wściekły na Alfę ale mężczyzna wyglądał wspaniale i nagle si odwrócił. Eric był obdarzony bardzo bardzo dobrze ale Logan... tego niemal nie dało się opisać. Do tego umięśniona klatka piersiowa i brzuch spływały wodą. Zakręciło się mu w głowie
-Wszystko dobrze śliczny?- Zapytał  mężczyzna z uśmiechem
-T..tak- wyjąkał i zaczął podchodzić do  na wpół otwartego prysznica. Wściekłość gdzieś odeszła. Zawładnęła nim Chęć tak dusząca, że było mu niemal słabo
-Jesteś pewny?-Logan wyciągnął do niego rękę i pomógł mu wejść do środka mimo że chłopak był ubrany
-Bardzo- jęknął i wspiął się na palcach by go pocałować.
Od czasu gdy Kilian i Eric byli razem nie mógł przestać myśleć o młodszym mężczyźnie. Jego zapach, słodkie usta. Pragnął go ale wiedział, że musi trzymać się na dystans do czasu aż chłopak podejdzie do niego sam. Wciąż musi być z nimi wszystkimi ostrożny. Teraz jednak mając przyszłego kochanka tak blisko nie mógł dłużej zachowywać pozorów. Zdarł z niego ubrania i kochał wciąż trochę obrażonego chłopaka.

Adrian siedział razem z Elizabeth w kuchni. Dylan dał im porozmawiać na osobności za co był mu bardzo wdzięczny.  Kobieta wydawała się miła i zainteresowana tym co dzieje się w życiu syna. Była też bardzo wzruszona pierwszym ich spotkaniem
-Dobrze cię tu traktują?- Zapytała popijając kawę. Nie mogła się napatrzeć na jedynaka. Był śliczny, mądry i mogła być z niego dumny. Miał ciężkie życie ale poradził sobie z tym i złe doświadczenia nie złamały go ale dały siłę
-Tak. Początek może nie był najszczęśliwszy ale cieszę się, że stało się tak jak stało- on sam pił kakao. Od czasu aż zaczęła się Chęć tylko to go uspokajało i dawało lekką ulgę.
-Dylan powiedział, że Alfa wciągnął cię do stada niemal siłą. To nie wróży nic dobrego- zaczęła ostrożnie badać teren. Czas może ich jeszcze nie naglił ale czuła się dziwnie w tym układzie.
-Źle coś zrozumiałem. I tak bym został. Od czasu gdy mama i tata zginęli tylko tu czułem się na tyle dobrze że rozważałem możliwość. Logan tylko przyspieszył moją decyzję- uśmiechnął się tylko trochę tajemniczo
-A jak jest między wami?- To interesowało ją najbardziej- Nie jest łatwo być w takim Połączeniu
-Nie jest- uśmiechnął się i dopił kakao- Ale mi to nie przeszkadza wiem że Eric i Logan sypiają ze sobą od lat ale Tchnęło ich gdy zostałem przyjęty do stada. Nie przeszkadza mi to. Znali się wcześniej są przyjaciółmi. Później doszedł Kilian, obiecał, że poczeka ale nie dał rady- znów się uśmiechnął- To dobrze przestanie się tak męczyć. A ja powoli dojrzewam do decyzji żeby się z nimi Połączyć- kobieta westchnęła
-Nie znam ich i być może ty trafiłeś dobrze ale bywa ciężko w takich Połączeniach zwłaszcza że nie czekają na ciebie...
To nie tak- przerwał jej- Sam ich do tego zachęcam. Mi to nie przeszkadza. To może wydawać się dziwne ale gdy oni są razem i ja czuję się lepiej. Wiem, że mnie kochają. Może każdy na własny sposób ale wszyscy. Czuję to całym sobą
-Więc bardzo mnie to cieszy- podniosła się z krzesła- Może pójdziemy na spacer pokarzesz mi posiadłość i tereny przyległe.
-Bardzo chętnie- i on wstał- I proszę  opowiedz coś o sobie. Nie to co się stało ale o tobie
-Cieszę się że chcesz mnie poznać mimo że cię...
-To nie była twoja wina- dotknął jej ręki. Nie mógł być na nią zły, na Dylana również. On po prostu chciał mieć nie tylko to stado ale również rodzinę. Miał nadzieje, że w końcu się to uda.

Kilian obudził się w dużym łóżku w sypialni obok Logana który uśmiechał się do niego
-Co się..?- Zaczął powoli i próbował się podnieść ale silna dłoń przytrzymała go na miejscu
-Dawno nie sprawiłem że ktoś zemdlał- mężczyzna był z siebie dumny- Leż spokojnie skarbie przyniosę ci wodę i może coś do jedzenie
-Dużą kanapkę z bekonem i przestań się tak głupio uśmiechać- klepnął go w łopatkę ale już nie starał się usiąść. Tylko wtulił w poduszkę i ziewnął. Był przyjemnie zmęczony i obolały. Było warto. Logan był wspaniałym kochankiem mimo niewygody prysznica on czuł się wspaniale. Zaczął wspominać wszystkie swoje pierwsze razy.
Z byłym chłopakiem zrobili to podczas imprezy w szkole w jednej z klas. Eric i on w samochodzie no i teraz. Chyba był skazany na nietypowe miejsca. Uśmiechnął się.
-Wejdziesz czy zostaniesz przed drzwiami?- Eric tylko czekał na zaproszenie
-Nie chciałem przeszkadzać- podszedł pewnym krokiem do łóżka i powąchał chłopaka- pachniesz pięknie. Wasze zapachy komponują się po prostu wspaniale
-Tak jak i wasze- pociągnął go do pocałunku- Gdzie byłeś?- Zapytał gdy mężczyzna usiadł obok niego
-Miałem coś do załatwienia, trzeba pomóc Loganowi. Ty widać mu wybaczyłeś- przejechał palcem po żebrach chłopaka, ten zachichotał
-Może... może nie. Nie bądź dla niego surowy. On cię kocha, jesteś dla niego ważny, tak bardzo ważny że boi się cię stracić. Ty jedyny możesz przerwać Połączenie, dlatego nie chciał...
-Żebyś był mną zawiedziony- dokończył Alfa podał Kilianowi tacę
-Ty nie możesz mnie zawieść- Beta wziął mężczyznę za rękę- Za dobrze cię znam. Za długo. Nic co zrobisz nie sprawi że przestanę cię kochać. Tylko bądź ze mną szczery i nie odsuwaj od siebie-nachylił się i pocałował go delikatnie ale Logan miał inne palny i zdominował pieszczotę.
Kilian popijał sobie sok i jadł pyszną kanapkę oglądają przedstawienie które rozpoczęło się na miękkim dywanie. Życie było  dobre i miał nadzieje, że tak już zostanie.

-Nieźle- roześmiał się Adrian gdy tylko zobaczył Kiliana który wszedł do salonu gdzie młodszy chłopka oglądał jakiś horror- Opowiesz mi?
-Z opowieści nie dowiesz się tego co najlepsze- mrugnął do niego i zabrał trochę popcornu- przesuń się bo jak będziesz dalej oglądał sam znów nie zaśniesz
-Może chcę żeby ktoś mnie objął- wstał z fotela i usiadł dopiero gdy starszy chłopak zrobił mu miejsce między nogami
-Zawsze to wiedziałem- roześmiał się- To jak z mamą?
-Dobrze- upił łyk piwa które udało mu się podkraść Greg'owi gdy pomagał mu z zakupami- Jest inna niż Dylan. Lepiej jest mi się z nią dogadać.... Więc?- Zmienił temat
-Mówiłem ci że Eric jest wspaniale obdarzony?- Adrian kiwnął głowa- To Logan jest jeszcze lepiej. A jednocześnie nic mnie nie bolało. Jest....
-Lepszy niż wspaniały?- Zgadł Omega- Jesteś beznadziejny- westchnął- Wiesz to już całkiem niedługo- dodał i włączył znów film
-Poczekam aniołku- pocałował go w czubek głowy i skupił się na krwawej jatce która rozgrywała się właśnie na dużym ekranie.


###################################################################################
Kochani mój wen cierpi i pyta o komentarze:) Może uda się uzbierać 10?
Moi drodzy  zapraszam również na nowy blog. Notki będę pojawiać się raz w tygodniu http://yaoilik.blogspot.com/

środa, 21 maja 2014

Rozdział 26


-I nic nam nie powiedziałeś?- Pierwszy odezwał się Kilian, który już drugi raz w ciągu tylko kilkunastu godzin był piekielnie wściekły. To nie podobało się nikomu, ale mieli teraz ważniejsze problemy.
-Nie chciałem was....-Zaczął Alfa.
-Zawiodłem się na tobie- odezwał się Eric odwracając wzrok od przyjaciela i kochanka- Rozumiem, że nie chcesz tym obarczać Adriana czy Kiliana, ale mnie..- mężczyzna usiadł i wyciągnął rękę do dwóch młodszych wilków. Ci od razu zaoferowali kontakt.
-Nie rozumiesz...- podjął Logan po raz kolejny.
-Nie! Nie rozumiem!- Warknął starszy Beta- Czy jestem dla ciebie tylko ciepłym ciałem do czasu, aż w końcu będziesz mógł sobie wziąć Adriana? Nie jesteśmy przyjaciółmi? Nie kochasz mnie? Bo ja Alfo myślę, że tak właśnie jest- spojrzał na niego wyzywająco- Mam dość Logan..
-Nie rób tego- spojrzał na niego prosząco. Adrian nie miał pojęcia co się dzieje, ale Kilian właśnie zdał sobie sprawę. Cała złość mu minęła. Musiał znów ratować sytuację i stanął przed Eric'kiem.
-Nie każ nas za jego błędy. Nie odtrącaj Połączenia- patrzył mu w oczy. Prosił, błagał by do tego nie doszło.
-Och mój piękny- mężczyzna wiedział, że sprawy zaszły za daleko.- Nie zrobiłbym wam tego- wziął go w ramiona i pocałował- A ty- znów zwrócił się do Logana- masz przechlapane. Nie pozwolę...
-A czy nie możemy po prostu mu pomóc?- Po raz pierwszy odezwał się Adrian. Czuł się źle od czasu jak zaczęła się ta kłótnia. Jako Omega był najbardziej wrażliwy na zmiany nastroju Swoich, a nie mając Połączenia teraz niemal szalał od emocji- Kilian ma pieniądze, ja też mogę coś robić. Eric...
-Skarbie to nie takie proste- westchnął Logan.-Jako Alfa muszę dbać o watahę. To do mnie należy zdobywanie funduszy, muszę wam zapewnić dobry byt to, że ktoś zarabia poza stadem może być źle odebrane. No i nie chcę was w to wplątywać..
-I o to chodzi- powiedział Eric- Jesteśmy w tym razem. Jako partnerzy. To znaczy, że dzielisz się z nami problemami i razem szukamy rozwiązania. Zraniłeś mnie. Nas.- dokończył smutno- Jesteśmy przyjaciółmi- Logan wstał i podszedł do mężczyzny. Ukląkł przed nim.
-Kochany mój- położył dłonie na jego kolanach- Wiem, że źle zrobiłem nie mówiąc wam o tym, ale wszystko szło jak najlepiej między nami i chciałem zachować dobre relacje, chociaż jeszcze przez chwilę- patrzył mu w oczy- wybaczysz mi kiedyś?
-Może- burknął Beta i spojrzał na młodsze wilki. Chłopcy pokiwali głowami- Ile masz czasu?
-Miesiąc zanim ktoś upomni się o stado- patrzył teraz na Adriana i Kiliana. Obaj mieli zdecydowane miny.
-Nie czas teraz na walki między nami- odezwał się młodszy Beta-Ja postaram się wyciągnąć jak najwięcej i poproszę siostrę , żeby przelała pieniądze. Jestem tu nowy i moja wataha ma prawo wspomóc nową rodzinę. Później zatrudnię się w studiu na cały etat. Wszyscy wiedzą, że mam pieniądze. Uznają, że robię to z nudów.
-A ja poszukam czegoś, chociaż małej rzeczy, nie będzie to dużo, ale zawsze- uśmiechnął się Adrian. Zaczął się robić senny.
-A ja dumny idioto mam oszczędności, to powinno coś dać. Znalazłem ofertę pracy. Coś co nie wzbudzi podejrzeń. Do tego porozmawiamy z całą resztą i jako stado znajdziemy rozwiązanie. Teraz idź do łóżka, jesteś wykończony- zarządził Eric. Wszyscy byli zmęczeni i nabuzowani wydarzeniami tego wieczoru.
-Nie pójdziesz... - ale umilkł na widok miny kochanka- Za wcześnie- westchnął- Porozmawiamy jutro dobrze?
-Tak. Myślę, że powinniśmy- Eric wstał.
-Nigdy proszę cię nie wątp. To mnie zabija- Kilian na słowa Alfy szturchnął Adriana w bok i wycofali się bez słowa. To było pomiędzy Loganem, a Eric'kiem. Ich prywatne sprawy. Oni ziewając udali się do sypialni.

-Jestem durniem. Dumnym wariatem, który chciał zachować spokój w kruchej dynamice....- Eric'ka nigdy nie musiał przepraszać. Rozumieli się zawsze bez słowa.
-Dość już- przerwał mu- Znamy się od lat. Przyjaźnimy. Przeszliśmy razem tyle, a ty nie jesteś w stanie mi zaufać. Wiesz jak to boli?- Nie poruszył się ze swojego miejsca. Wciąż opierał się o stół i starał się nie patrzeć na kochanka. Gdyby ich oczy się spotkały zaczęli by się kochać, a to nie jest najlepszy czas.
-Zdaję sobie sprawę- dotknął jego dłoni- Spójrz na mnie.
-Jeśli to zrobię nie będę w stanie się na ciebie wściekać, a powinienem- warknął cicho.
-Więc możesz mnie ukarać. Jak tylko będziesz chciał- szeptał mu do ucha.
-Nie kuś mnie. Nie dziś- ale pocałował mężczyznę w policzek. Był wściekły lecz nie chciał żeby kochanek cierpiał bardziej niż to konieczne- Porozmawiamy jutro i wtedy cię ukarzę. Jeśli chcesz idź do sypialni do chłopców.
-A ty?- Zapytał zdziwiony.
-Idę pobiegać- powiedział i ściągnął koszulę. Musiał oczyścić myśli.

Elizabeth słuchała Dylana z niemal obojętną miną. Gdy zaszła w ciążę bardzo się ucieszyła i chciała zachować dziecko. Z biegiem lat jednak zdała sobie sprawę, że tak było lepiej. Ona i Ryan nigdy nie byli w najlepszych stosunkach, ale trwali ze sobą głównie może dlatego, że poprzez Alfę mogła być z ukochanym. Gdyby próbowała go odnaleźć, zginęli by oboje.
-Więc chcesz ich skłócimy a wtedy ja jako dobra matka, zabiorę go od tych którzy go odtrącili...
-Nie ma innego sposobu- wyciągnął papierosa- Byłabyś wspaniałą matką, ale nie mamy innego wyjścia. Gdy to wszystko się skończy będziemy mieli drugie, które wychowamy z miłością. Adrian... on musi się poświęcić. Ryan jaki jest, taki jest, ale go nie skrzywdzi. Jest tak napalony na ten pomysł...
-Nie o to chodzi kochany. Wiem, że bardzo się cieszy. W końcu będzie miał kogoś tylko dla siebie i nie będzie się musiał z nikim dzielić. Widziałam pokoje jakie przygotował. Nie będzie mu niczego brakowało. Nie mam wątpliwości, że dobrze robimy. Jeśli miałby tylko jednego partnera nie poszłabym na to....
-I ja również, ale teraz ratujemy nasze dziecko od tego przez co my przeszliśmy- pocałował ją- Wrócisz jutro ze mną do dworu?
-Chyba najwyższy czas- położyła się znowu. Długo myślała o tym co zrobić. Z jednej strony pragnęła być z ukochanym po tylu latach, ale Adrian był jej jedynym synem. Wiedziała, że Ryan go nie skrzywdzi i będzie o niego dbał. A ci tu.. Nie mogą mu dać tego, czego każdy rodzic chce dla swojego dziecka. Odgarnęła od siebie złe myśli i usnęła w ramionach wytęsknionego mężczyzny.

Adrian siedział przy oknie i czekał na powrót Dylan'a. Zadzwonił wcześniej, że przyjedzie z Elizabeth i nie mógł się już doczekać.
Był sam w dużym domu. Zaczął się denerwować coraz bardziej. Nie lubił mężczyzny, miał problem z zaufaniem, ale mamę zawsze bardzo chciał poznać. Chciał ją mieć mieć. Kogoś z kim może porozmawiać, kogoś kto doradzi co powinien zrobić.
Bo przecież miał dużo na głowie. Cała ta Chęć która była coraz większa. Emocje z którymi sobie nie radził.
I wtedy ich zobaczył. Kobieta była piękna i był do niej bardzo podobny. Serce zaczęło walić mu jak oszalałe. Miał nadzieje że chociaż z jednym z biologicznych rodziców będzie w stanie się dogadać bez przeszkód.

-Piękne miejsce- Elizabeth była pod wrażeniem. Mężczyzna przytaknął i zaraz powiedział:
-Mają problemy.Co też możemy wykorzystać. Kochana jesteś pewna. Wciąż jeszcze....
-To dla jego dobra- przerwała mu. W żadnym związku, w którym jest więcej niż dwie osoby, nigdy nie będzie dobrze. A Ryan potrafi kochać i zapewni ich dziecku wszystko. To, że i oni na tym skorzystają to dodatkowa korzyść. Tak sobie to tłumaczyła.

niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 25


Dylan już nie mógł się doczekać kiedy zobaczy Elizabeth. Specjalnie wynajął pokój, żeby odciągnąć ją od watahy Hall'a i ich syna. Wiedział, że kobieta miała wcześniej opory związane z planem, ale z biegiem czasu desperacja robiła swoje. Mimo to, uważał, że lepiej przygotować ją na wszystko po kolei.
-Moja piękna- podszedł do niej gdy tylko wysiadła z samochodu.
-Witaj kochany- wspięła się na palcach i pocałowała go delikatnie w usta. Nie poczuł od niej innego zapachu więc byli bliżej sukcesu. Co bardzo go cieszyło. - Więc to on, prawda?
-Tak. Nazywa się Adrian Blue- weszli do środka małego budynku i udali się do ciasnego, ale ładnego pokoju. Nie chcieli rozmawiać przy ludziach. - Jest bardzo podobny do ciebie, nie tylko z wyglądu, ale i ma podobne zachowanie. Jest naszą idealną mieszanką..
-Czegoś mi nie mówisz- przerwała mu ściągając bluzkę i zrzucając ze stóp sandały.
-Niestety sprawa jest bardzo skomplikowana- patrzył na jej wspaniałą sylwetkę z rosnącym pożądaniem. Wciąż nie zrekompensowali straconego czasu, ale najpierw muszą porozmawiać. - Ma już swoich.
-Swoich?- kobieta usiadła na krześle- nie powiesz, że i naszemu dziecku się to stało?
-Niestety. Jednym z nich jest Alfa jego watahy. Później opowiem ci jak się tu znalazł. Drugi to starszy Beta. On i Alfa są kochankami od lat..
-Więc mogą być razem bez większych konsekwencji.
-Jest jeszcze trzeci..- Elizabeth otworzyła usta ze zdumienia- Nie będzie łatwo go zabrać. Nie są połączeni, ale Adrian nie jest już prawiczkiem.
-To nie jest przeszkodą, Ryan zdaje sobie sprawę z tego ile chłopak ma lat. Co jednak z Jego? Jeśli byłyby to same Bety, szansa byłaby większa..
-Niekoniecznie. Widzisz, on i Hall nie zaczęli znajomości najlepiej. Wciąż są między nimi zgrzyty. Adrian jest Omegą, ale jest zadziorny jak nikt inny, a Alfa nie może sobie pozwolić nawet na to, żeby Jego był nieodpowiedni w żaden sposób.
-Więc uderzmy w ten punkt. A co z trzecim?- zapytała kobieta.
To młody Beta. Jego żal mi najbardziej. Starsi znajdą pocieszenie s sobie i dla nich Brak nie powinien być tak uciążliwy- Jednak kochają młodego i mu pomogą..- nie dokończył, bo kobieta używając całej swojej siły rzuciła go na łóżko.
-Dokończymy później- warknęła i pocałowała go namiętnie.
-Wspaniały pomysł kochana- zmienił ich pozycję i przez kilka godzin nie myśleli o krzywdzie jaką zrobią swojemu dziecku. Liczyli się tylko oni i ich przyjemność.

Logan miał teraz bardzo mało czasu. Nie dość, że obowiązki pochłaniały mu całe dnie to jeszcze musiał pójść do pracy. Pieniądze się kończyły, a on nie mógł przecież prosić o to Killiana. Był na to zbyt dumny. Dlatego teraz, od dwóch tygodni wymykał się z domu gdy wszyscy już spali i szedł na nocną zmianę do jednego z barów. Pracował tam jako ochroniarz.
Był bardzo ostrożny, bo nie chciał żeby wszystko się wydało. Anna i Tom wiedzieli, że wychodzi z domu, ale postanowili się nie wtrącać. Sami wiedzieli, że jest ciężko, ale znali też swojego Alfę. Był zbyt uparty, by prosić o pomoc. Lubił radzić sobie z problemami sam, nawet jeśli nie było to dobre. No i wiedzieli, że się to prędzej czy później wyda.

Adrian obudził się koło 1 w nocy. Było mu zimno. Dziś powinien spać z Loganem, ale łóżko było puste. Stwierdził po prostu, że mężczyzna poczuł Potrzebę i on i Eric kochają się gdzieś w domu. Dlatego wstał i wyszedł z sypialni i poszedł do tej obok. Łączyła je wspólna łazienka, ale kto wie co może tam znaleźć o tej porze.
-Co tu robisz tak późno?- Zapytał Eric, który stał w korytarzu i węszył.
-Było mi zimno. A ty?- Podszedł do gorącego ciała i przytulił się.
-Szukam Logana. Nie ma go w domu- mężczyzna był zdziwiony i zaniepokojony- A to nie jest normalne. Ma przecież obok ciebie- pocałował chłopaka w czoło.
-Może poszedł pobiegać- był zbyt zmęczony, żeby się tym przejmować. Alfa jest dorosły i potrafi o siebie zadbać.
-Może- Eric nie był jednak przekonany- Chodź do nas, musisz się wyspać.
-Chętnie- ziewnął i dał się podnieść w silnych ramionach.
-Nie ma go w domu co?- Kilian był rozbudzony i na coś zły.
-Nie, ale znalazłem małego pieszczoszka- uśmiechnął się do rozeźlonego wilczka, ale ten tylko prychnął na niego- Powinieneś spać Aniołku- odezwał się łagodnie do Adriana.
-Powinienem wiedzieć?- Zapytał chłopak który już pogodził się z tym, że dziś nie uśnie.
-Eric postanowił, że od teraz będzie zaspokajał Potrzebę tylko z Loganem. Podobno to co zrobiliśmy było błędem- Kilian zwykle był spokojny i łagodził ich konflikty, teraz jednak biła od niego taka wściekłość, że Adrian'owi zrobiło się nieswojo.
-Skarbie- mężczyzna postawił najmłodszego wilczka na dywanie i podszedł do starszego chłopaka. Ukląkł przed nim i wziął jego dłonie w swoje ręce- Nie to miałem na myśli. Pragnę być z tobą, ale wiem, że jest ci głupio, że złamałeś słowo. Jeśli jednak cię uraziłem....
-Odtrąciłeś mnie- szepnął i spuścił wzrok. Adrian usiadł obok przyjaciela i objął go. Teraz bardzo go potrzebuje.
-Nigdy- Eric pocałował go delikatnie- Chce żebyś ty był pewny. Co innego zrobić coś pod wpływem chwili, a co innego....
-Rozumiem- Kilian wiedział, że to prawda, ale zrobiło mu się źle gdy Eric nie chciał z nim być. Mimo, że wciąż czuł się źle z powodu chwilowego zaćmienia umysłu- Przepraszam..
-To ja przepraszam mój piękny- najstarszy wilk położył się obok młodszych i wziął ich obu w ramiona- Jeśli znów poczujesz się pewnie będzie mi wspaniale się z tobą kochać.
-Oj teraz to sobie poczekasz- obaj chłopcy zaczęli chichotać- Adrian jak z tobą? Wiem, że miałeś małe problemy z chęcią.
-Radzę sobie- uśmiechnął się, ale i zarumienił- Jest to trochę dziwne, bo nigdy tego nie robiłem, ale jest lepiej.
-Nic jednak nie zastąpi prawdziwego stosunku, kontaktu z drugim człowiekiem- Kilian głaskał nastolatka po miękkich włosach- Może weźmiemy kiedyś prysznic razem?
-A możemy o tym porozmawiać jak będę obudzony?- Adrian chciał zmienić temat- I jak Eric nie będzie się tak martwił?- Mężczyzna jednak zatopił się na chwilę w fantazji o chłopcach. Nagich, pachnących i całych mokrych
-Właśnie. Co z tym? Logan jest dorosły- Kilian szturchnął go w żebra i mężczyzna oprzytomniał.
-Tak, ale zawsze o wszystkim mi mówił. Wiem, że ostatnio jest bardzo zmęczony i rozkojarzony. Coś się dzieje, a kocham go i chcę pomóc....
-Więc trzeba się na niego zaczaić- zdecydował Adrian- Chodźmy do kuchni. Napijemy się kawy, zjemy coś słodkiego i poczekamy na niego. Przecież zawsze jest w domu rano- Eric i Kilian popatrzyli na siebie i kiwnęli głowami. To był plan który musi zadziałać.

Szarzało już na zewnątrz gdy poczuli zbliżającego się do domu Alfę. Wchodził od strony kuchni więc cała trójka wstała z krzeseł i przybrała groźne miny.
-No to teraz wpadłeś kochany.....- Zaczął Eric.
-My nie mamy przed sobą tajemnic....-Wsz​edł mu w słowo Kilian.
-Lepiej się wytłumacz...- Dokończył Adrian.
Logan popatrzył na Swoich i usiadł ciężko na najbliższym krześle.
-Usiądźcie- powiedział z westchnieniem- Mogę prosić o kawę?- Zapytał jeszcze i Adrian podał mu kubek z aromatyczną i gorącą cieczą. Upił łyk i spojrzał na całą trójkę raz jeszcze.
-Więc...- zaczął, starając się streścić problem, ale nie napędzić stracha zwłaszcza młodszym wilkom. Dwa dni temu otrzymał oficjalny list od Alfy Greyback'a, w którym kwestionował jego rządy i dał jasno do zrozumienia, że jeśli sytuacja się nie zmieni to w przeciągu miesiąca przejmie od niego stado, a Logan będzie zhańbiony do końca życia.

środa, 14 maja 2014

Rozdział 24

Adrian słuchał niemal urzeczony opowieści o swojej mamie. Wydawała mu się bardzo łagodna i dobra widać było że Dylan bardzo ją kocha i wciąż cierpi po tym co się stało.
-Czemu nie przyjechała z tobą?- Zapytał bo tu było  coś nie tak
-Nie chciałem jej dawać nadziei jeśli okazałoby się że to jednak nie ty. A teraz chyba nie powinienem  do niej dzwonić. Nie byłaby zadowolona z tego że się nie dogadujemy- mężczyzna uśmiechnął się do syna
-Chcę ją zobaczyć, poznać...- Zagryzł wargi
-Jeśli chcesz. Byłaby bardzo szczęśliwa. Szukała cię od długiego czasu. Powiedz czemu nie ufasz mi?- Jeśli się nie dowie cały plan może się nie udać
-Sam nie wiem. Jest coś w tobie co bardzo mi się nie podoba, ale może to tylko moja paranoja- spojrzał na mężczyznę. Fizycznie nie byli do siebie podobni ale gesty czy sposób w jaki marszczą nos był taki sam.
-Miałeś ciężkie życie?-Usiedli na ławce przed jeziorkiem w którym pływały kaczki
-Po śmierci rodziców tak ale oni kochali mnie bardzo. Mama miała wypadek gdy miała naście lat zanim poznała tatę. Z ich Połączeniem był problem dlatego odeszli z watahy ale dziadków pamiętam- to były dobre wspomnienia do których lubił wracać- Później jednak wszystko się zmieniło ale nie chcę o tym rozmawiać- uciął szybko
-Może kiedyś mi zaufasz- westchnął Dylan. Było mu żal chłopca w końcu to jego syn ale podjął decyzję i musi wykonać plan to było najważniejsze- A jak ci się mieszka z partnerami?
-Dobrze. Logan... nienawidziłem go gdy się tu znalazłem wydawał mi się zarozumiały, wredny, niegrzeczny. W końcu siłą wciągnął mnie do stada po pewnych wydarzeniach. Unikałem go ale w końcu zaczęliśmy się pozwać, zdołałem go polubić bo podobał mi się od pierwszej sekundy niestety. Eric był dla mnie wspaniały, od razu znaleźliśmy ze sobą wspólny język, zauroczyłem się nim. Kilian był dodatkiem, bardzo niespodziewanym ale dobrze że jest z nami Eric nie poradziłby sobie ze mną i Loganem. Jesteśmy do siebie bardzo podobni i przez to wciąż się kłócimy. Do tego jest zbliżony do mnie wiekiem i dobrze mi się z nim rozmawia o tym o czym z nimi nie porozmawiam
-A sex?-Wyrwało się Dylanowi. Wiedział że Adrian nie jest prawiczkiem ale coś było z tym wszystkim nie tak
-Logan i Eric znają się od zawsze byli ze sobą wiele razy ale mieli też innych kochanków. Zdali sobie sprawę, że są Swoi dopiero jakiś czas po tym jak się tu wprowadziłem. Kilian miał kiedyś kochanka człowieka on i Eric nie wytrzymali wczoraj ale mi to nie przeszkadza. Nie jestem gotowy- zarumienił się
-To jedna z tych rzeczy o której nie chcesz mówić- stwierdził mężczyzna. Zbliżał się do nich Alfa więc nici z dalszej rozmowy.

-Adrian szukałem cię- mężczyzna pocałował chłopca w czoło gdy do nich podszedł- Eric ma dla ciebie niespodziankę
-I ty mnie szukasz?- Wstał i spojrzał na Logana
-Chcę z tobą chwilę pobyć- uśmiechał się do niego- Wiem, że rozmawiałeś z Kilianem.
-Tak tak. Ty i Eric jesteście za  starzy-na te słowa Alfa warknął, podniósł Omegę i przerzucił go sobie przez ramię
-Za to ci się oberwie- powiedział groźnie ale chichot Adriana zepsuł cały efekt. Chłopak przyzwyczajał się do kontaktu coraz bardziej. Co go cieszyło.
-Chcę moją niespodziankę- wyplątał się z uścisku ale nie zanim mężczyzna klepnął go w pupę. Dylan zaczął się czuć z tym wszystkim źle. Musiał upewnić się że plan jest dobry, że postępują właściwie. Oddalił się i wyciągnął telefon. Czas wezwać tu ukochaną.  Elizabeth oceni sytuację lepiej niż on. A On będzie musiał dać im więcej czasu. Siła nie jest tu najlepszą metodą.

Eric podniósł się z kanapy gdy poczuł że Adrian się zbliża. Schował okulary i rzuci książkę na stolik. Kilka sekund później złapał niemal w locie młodego wilczka
-Co z moją niespodzianką?- Zapytał siadając mu na kolanach. To że szukał kontaktu wiązało się z ich niepełnym Połączeniem. Może być coraz gorzej jeśli nie znajdzie sposobu na to żeby jakoś sobie ulżyć. Na razie jednak wszyscy się cieszyli że Adrian by bardziej śmiały
-Ostatnio nie spędzamy wiele czasu razem więc pomyślałem sobie że  pójdziemy na maraton horrorów połączony z wielką śmieciową wyżerką. Tylko ty i ja. Kilian ma....
-Z tobą pójdę wszędzie- nagle zesztywniał i zbladł- Co się dzieje?- Było mu gorąco
-Dopada cię Gorączka. To normalne jeśli Połączenie nie jest kompletne a mieszka się ze Swoimi. Mam tak samo ale Logan zupełnie mi wystarcza przynajmniej na razie. I noc z Kilianem... Adrian czy ty się masturbujesz?- Takie tematy były czymś normalnym w watahach wciąż pamiętał jak tata Logana nakrył ich na macaku gdy mieli po 12 lat. Wszyscy w domu wiedzieli i każdy chciał z nimi rozmawiać. Rozważali nawet w pewnym momencie ucieczkę
-Eric- chłopak spuści wzrok- nie- szepnął po chwili bardzo cicho
-Dziwne przecież podobamy ci się- posadził go na kanapie obok siebie. Ta pozycja była lepsza do takiej rozmowy niż intymność kolan
-Nie czułem potrzeby- spojrzał na niego- Ale masz rację czuję się ostatnio bardzo dziwnie. Potrzebuję kontaktu, całusów
-Wychodzimy za 3 godziny więc masz dużo czasu na gorący lub zimny prysznic- mrugnął do niego
-Ładnie ci w okularach- powiedział Adrian gdy już wstał- Nie chowaj ich
-A nie postarzają mnie?- Nie wiedział nawet kiedy Omega widział jego największy sekret
-Wydajesz się dojrzalszy ale nie stary- uśmiechnął się i wyszedł. Miał czas a perspektywa spędzenia wielu godzin z Eric'kiem bardzo mu się podobała. Miał racje wszystkie sprawy ich od siebie oddalały. Zaczął spędzać więcej czasu z Alfą niż z nim
Teraz potrzebował prysznica. Nigdy w prawdzie się tam nie dotykał ale w tej sytuacji to było lepsze niż nic.

Kilian leżał na łóżku Logana w koszulce do połowy ud i czekał na to aż Alfa wyjdzie z łazienki. Nie przyszedł tu na sex. Czuł się trochę głupio że nie dotrzymał danej samemu sobie obietnicy ale chciał spędzić z mężczyzną trochę czasu wolnego od zmartwień. Dlatego przyniósł ze sobą gry planszowe które dał mu Greg zarzekając się że Logan uwielbiał je w dzieciństwie.
-W tym stroju mój śliczny?- Mężczyzna stał w drzwiach w samym ręczniku włosy i klatkę piersiową wciąż miał wilgotne
-A ty niby lepszy?- Było mu gorąca. Nawet bardzo. Był tak bardzo sexowny, biła z niego ogromna siła i miał wielką ochotę się na niego rzucić. Zamknął oczy. Słyszał że Alfa ubiera się i kręci chwilę po pokoju
-Już możesz otworzyć- szepnął mu do ucha i przygryzł delikatną skórę- Skąd wziąłeś te starocie?
-Greg mi dał- przykrył się kocem- pomyślałem że należy się man relaks. Gdy wrócą pójdę do siebie....- nie dokończył do zaborcze usta wpiły się w jego z ogromną mocą. Zamruczał z przyjemnością ale pieszczota szybko się skończyła
-Dzisiejszą noc spędzę z tobą. Uwielbiam cię tulić- otworzył paczkę chipsów i wrzucił je do miski- Więc za co zabieramy się najpierw?- Zapytał patrząc na rozsypane pudełka. Kilian podniósł z koca grę
-Przygotuj się na porażkę
-Nigdy w życiu.... A może zagramy o coś. Kto wygra może wydać rozkaz przegranemu?
-Interesujące- Logan uśmiechnął się- Wszystko tylko nie sex
-Więc grajmy- rozłożył planszę i pionki. To będzie bardzo ciekawa noc.


##################################################################################
Kochani coraz mniej mam komentarzy i wen mi ucieka:( Czy opowiadanie wciąż się Wam podoba?

poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 23

Kilian dobrze wiedział o co chciał zapytać Adriana ale nie wydawał się odpowiednim człowiekiem do tego typu rozmów. To powinien robić starszy wilk, z drugiej strony wszyscy z którymi mógł porozmawiać byli z nim związani i byłoby mu głupio.
-Wal- westchnął siadając na miękkiej pufie i pociągnął chłopaka obok. Ten pokręcił się chwilę szukając dogodnej pozycji i w końcu spojrzał Kilian'owi w oczy
-Opowiedz mi jak to jest. Tak kiedy jest to chciane a nie to co się stało ze mną. Powiedz jak się do tego przygotować- serce niemal podchodziło mu do gardła , czuł się zażenowany było mu po prostu okropnie głupio.
-Ja ich zabiję jednego i drugiego- uśmiechną się młody mężczyzna- W gorącej wodzie kąpani napaleńcy- pokręcił głową i  wziął głęboki oddech- Nie będę cię okłamywał pierwszy raz zawsze jest stresujący, boli i nigdy nie wychodzi tak jak by się tego chciało. Nie ma znaczenia z kim się go przeżywa. Ja miałem je dwa. W tedy z moim byłym. Byliśmy obaj tak zestresowani że wciąż się dziwie że cokolwiek się udało. Wszystko skończyło się w niecałą minutę, po czym nie odzywaliśmy się do siebie przez tydzień tak bardzo byliśmy zażenowani....
-Bolało?- Tego się obawiał najbardziej. Wciąż pamiętał co mu zrobili i gdy zaczynał o tym myśleć miał łzy w oczach
-Tak- pogłaskał go po policzku- ale to mija. A później jest wspaniale, jeśli ktoś potrafi się tobą odpowiednio zająć. Potrzeba dużo czułość żeby cokolwiek się zdarzyło, potrzeba też czasu, przynajmniej u mnie żebym mógł się trochę rozluźnić. No i mój drugi raz kiedy byłem tym aktywnym. Nie każdy lubi to i to ale mi się udało. Ja i Eric jesteśmy w tym tacy sami więc będzie nam ogólnie łatwiej- Adrian był już cały czerwony i było mu gorąco, zrobiło się też dziwnie niewygodnie- To było już trochę lepsze ale miałem problem z podniesieniem i włożeniem. Ciągle wypadał. Bałem się też że coś mu zrobię, był człowiekiem- uśmiechnął się i pocałował delikatnie- Najgorsze jest że ty masz aż trzech partnerów. A pierwszy raz w takim towarzystwie...Nie możesz rozpamiętywać tego co się stało. Jeśli będziesz wciąż to robił nigdy nie uda ci się zaufać nam na tyle żeby się zbliżyć- patrzył mu w oczy- Wiem że to co się stało było okropne ale to przeszłość. Teraz jesteś z nami i nie pozwolimy cię skrzywdzić. To wymaga czasu ale się uda. Jedyne co mnie martwi to fakt że jest nas troje. Może nie jest to najlepszy pomysł żeby skakać na aż tak głęboką wodę. Gdy będziesz gotowy kochaj się po kolei z każdym... to źle zabrzmiało ale wiesz co mam na myśli- uśmiechnął się łagodnie- a gdy nadejdzie odpowiedni czas będziesz gotowy na Połączenie. Warto czekać
-Wiesz to nie jest taki zły pomysł- chłopakowi to nie przyszło na myśl. Przecież nie Połączą się jeśli nie będą wszyscy razem- Tylko co z kolejnością- gdy to powiedział roześmiał się. Brzmiało to okropnie i śmiesznie za razem. Kilian'a również dopadła niepohamowana wesołość. To było niedorzeczne i z każdą chwilą bardziej absurdalne
-Nic tylko wybierać- starszy chłopak wydusił między chichotami i przechylił się na pufie w taki sposób że spadł na miękki dywan. Ich śmiech niósł się po całej rezydencji.

Dylan miał pozwolenie na zwiedzanie domu i ogrodu więc tym się teraz zajmował. Musiał przyznać że wszystko wyglądało imponująco. Wataha była kiedyś widocznie bardzo bogata. Spotkał też kilkoro jej członków i byli ze sobą bardzo zżyci. Wspaniale też wypowiadali się o Alfie a Adriana wprost uwielbiali. Gdyby wszystko było inaczej byłby bardzo dumny z tego że jego jedyny syn tu trafił. W tych okolicznościach jednak musi go jak najszybciej zabrać i zrazić do niego wszystkich. Może i go znienawidzi ale w końcu zrozumie. Miał przynajmniej taką nadzieję. Inaczej będzie miał też kłopoty z Elizabeth a tego nie chciał, za dużo już przeszli żeby znów się rozstać.
Szedł teraz przez korytarz w stronę z którego dobiegał wesoły śmiech jego dziecka. Było mu nawet trochę przykro że musiał to zrobić ale czas się kończył.

Logan  nie mógł skończyć. Zapachy Eric'ka i Kiliana razem były jak najlepszy narkotyk. Zatonął w nich i teraz gdy leżeli zmęczeni wciąż wąchał. Był tam razem z nimi jego mocny zapach wplótł się w słodki najmłodszego wilka i ostry palący starszego Bety. Do szczęścia brakowało tylko Adriana a czekanie było coraz gorsze
-Wiesz tak sobie myślę- Eric w końcu się odezwał odwracając się by spojrzeć na Alfą- Ktoś powinien pojechać i sprawdzić historię Dylana. Wiem że jest to możliwe ,ale coś tu śmierdzi
-Chcesz jechać?- Było mu głupio wiedział że ukochany miał rację i że byłby do tego najlepszy ale nie uśmiechało się mu  go wypuszczać z objęć gdy mógł być tylko z nim
-Myślę że powinienem chociaż zostawiać się z nimi....- zagryzł wargi- Ty jesteś Alfą może wyślij kogoś innego ale ktoś pojechać powinien
-Anna pojedzie, od jakiegoś czasu jest niespokojna. Wiem że byłbyś lepszy ale nie zostanę z nimi nie dam sobie rady- pocałował go namiętnie ale krótko
-Rozproszę cię- podniósł się u usiadł na biodrach starszego mężczyzny- Gotowy na kolejną rundę?
-Zawsze kochany- jęknął gdy Eric usadowił się na główce jego sterczącego i znów gotowego penisa.

Dylan przyglądał się jak Adrian i Jego Kilian grają w jakąś grę komputerową. Wyglądali i zachowywali się przy tym jak małe dzieci. Beztroscy i weseli. Zrobiło mu się okropnie żal ,że to wszystko za chwilę się skończy. Chciał szczęścia syna ale już dawno wybrał. Nic nie może zakłócić jego planu. Nagle odezwał się jego telefon.
W oka mgnieniu znalazł się poza zasięgiem uszu kogokolwiek ze stada.
-Tak?....To on... Jest wspaniały tylko są problemy..... nie nic czego nie jestem w stanie rozwiązać, potrzebuję tylko czasu.... Liz się zgodziła, chce tego co ja.....Zadzwonię za tydzień i mam nadzieje że będę miał lepsze wieści- wyłączył się i westchnął.
Musi być silny jeśli nie dla siebie to dla ukochanej za którą tęsknił od wieli lat a którą teraz mógł dostać. Jeśli mi się uda
-Proszę pan?- Maskowanie było niemal idealne nie wyczuł syna zanim ten się nie odezwał. To wspaniała i pożyteczna  umiejętność
-Słucham- odwrócił się do niego i znów uśmiechnął
-Nie lubię pana, nie znam i nie ufam, ale chcę wiedzieć coś o mojej mamie. Pana poznam tu. Czy możemy o niej porozmawiać?-  Zrobił tą swoją niewinną minkę dzięki której zawsze zdobywał to czego chciał. Wciąż jeszcze działała idealnie, bo starszy wilk miał niemal łzy w oczach. Chłopak miał z tego niezłą satysfakcję .
-Oczywiści chętnie opowiem ci o Elizabeth- był tak bardzo do nie podobny że zapierało mu dech w piersiach, do tego widział w nim własne cechy idealne połączenie- Przejdziemy się?- Kiwnął głową w stronę lasku
-Chętnie- uśmiechnął się tylko i ruszył do przodu. Był po prostu ciekawy jacy są jego rodzice, ojca nie lubił ale może matka jest inna. Może z czasem stworzą rodzinę, chciał tego ale musiał działać powoli.


###################################################################################
Uważam że zagmatwane opowiadania są ciekawe. A plan mam rozpisany więc wiem dokładnie co jak i dlaczego się tu dzieje. Proszę o cierpliwość. To długie opowiadanie i wszystko ma w nim cel i czas.

środa, 7 maja 2014

Rozdział 22

Logan był niemal pewny że tej nocy nie zaśnie. Adrian wciąż nie dawał się mu dotknąć. A teraz miał spędzić noc obok chłopca. Wiedział, że ten go po był niemal pewny że z nim igra. Zwłaszcza gdy wyszedł z łazienki w krótkiej koszulce i niewielkich bokserkach rozczochrany i rumiany spod gorącego prysznica.
-Coś nie tak?- Zapytał siadając na łóżku
-Wiesz chyba co ze mną robisz- westchnął biorąc z biurka szczotkę i zabrał się za rozczesywanie jasnych włosów
-To kara za sprowadzenie tu mojego ojca- uśmiechnął się- Nie lubię go.  Nie pozwól mu mnie zabrać
-Nigdy- warknął cicho. Też o tym myślał. Dylan nie zepsuje tej kruchej relacji a miał na to wielką ochotę. Historia jaką im opowiedział była prawdopodobna ale nie w tych czasach.Chociaż z drugiej strony byłby w stanie zobaczyć siebie reagując w ten sposób.
-Wiem że ty i Kilian zbliżacie się do siebie a tylko ja was hamuję- odwrócił się do niego- Czuję że jesteście na granicy. Chyba nie ma sensu ja wciąż mam problem z tą fizycznością....
-Idzie ci coraz lepiej- masował mu ramiona, szyję i powoli przesuwał palce w stronę sutków które sterczały dumnie pod cienkim materiałem
-Wiem i jestem z siebie dumny- przymknął oczy- Ale nie mogę patrzeć na to że wy się męczycie. Widzę jak na niego patrzysz...
-Adrian stop- musiał to przerwać bo zaczęło mu się robić niedobrze z nieznanych przyczyn- Nasza sytuacja jest delikatna i rzadka. Gdyby było inaczej już byśmy się Połączyli bo wiem że ci się podobamy. Mimo to nie sex, nie fizyczność jest dla nas ważna. Na to mamy całe życie- pochylił się i pocałował go delikatnie w szyję- Ty jesteś najważniejszy
-Chciałbym w to wierzyć- przytulił się do twardego gorącego torsu- Ale nie chcę żebyście się męczyli z mojego powodu. To wszystko
-Będzie dobrze- musnął wargami wilgotne włosy- Czemu nie poszedłeś na imprezę? Przecież lubisz się bawić. A to by ci pomogło trochę się wyluzować i nie myślałbyś o ojcu
-Może i tak- westchnął- ale to tylko chwilowe, później musiałbym o tym myśleć raz jeszcze. Logan nie możesz go wyrzucić z domu?- Zapytał- Nie podoba mi się jak na mnie patrzy...na nas- zagryzł wargi
-Mogę oczywiście że tak- przykrył ich kocem- Ale wolę żebyście się spotykali pod moją albo Eric'ka opieką. A to może być tylko w domu.
-Szkoda- ziewnął- Będę się starał być grzeczny
-Nawet ty w to nie wierzysz- uśmiechnął się i wyłączył światło- Pamiętaj jeśli coś będzie się działo przyjdziesz z tym do mnie
-Tak władczy i wszechmocny Alfo- zachichotał i usnął w oka mgnieniu
Logan pokręcił tylko głową przygotowany na bezsenną noc ale kilka minut później spał już szczęśliwy.

Dylan wiedział, że źle zaczął. Zraził do siebie syna a przecież maił go stąd zabrać. Leżąc na wygodnym łóżku w małym ale przytulnym pokoju.
Nie ważne że są ze sobą zżyci nie pozwoli żeby jego dziecko skończyło tak jak on. Lata agonii, samotności. Teraz nawet mając Elizabeth nie czuł się do końca cały.
Adrian był dla niego zagadką. Syn był śliczny bo przystojny do niego nie pasowało ale miał w sobie niezwykłą siłę która przyciągała do siebie ludzi. Ale też i kłopoty. Był też bezczelny i to nie tylko w stosunku do niego ale i starszych partnerów. I mężczyzna znalazł nagle punkt zaczepienia. Żaden szanujący się Alfa nie zwiąże się z kimś takim jeśli Hall myślał o Połączeniu z całą trójką będzie chciał zmienić, wychować Adriana a coś mu się wydawało że na ten pomysł jego syn nie przystanie. Uśmiechnął się. Ten plan może zadziałać i to szybciej niż ktokolwiek zorientuje się co właściwie się dzieje.

Kilian był pijany. Czuł że jest mu okropnie gorąca, był również podniecony jak nigdy w życiu. Chłodne usta i gorące dłonie starszego wilka koiły i rozpalały jeszcze bardziej. Miał mętlik w głowie, nie do końca wiedział gdzie się znajduje. Tylko jedno wiedział na pewno. Pragnął Eric'ka coraz bardziej.
-Musimy przestać- mężczyzna odsunął się od niego trochę. Byli w jego samochodzie na wygodnym tylnym siedzeniu
-Nie- jęknął- Pragnę cię.Nie widzisz?
-Widzę mój piękny- pogłaskał go po zielono fioletowych włosach i uśmiechnął się łagodnie- Ale....
-Zmieniłem zdanie. To tylko sex, nie połączymy się...- nie dokończył bo Eric wbił się w jego rozchylone usta. I on tego pragnął, coraz bardziej z każdym dniem a teraz w końcu miał pozwolenie żeby posiąść to wspaniałe ciało.Tego pięknego młodego mężczyznę który przecież należał do niego.
Teraz nie liczyło się nic innego. Tylko ich splecione gorące ciała. Przyspieszone oddechy, dłonie, usta.

-Dobrze się czujesz?- Eric wiedział że to głupie pytanie ale czuł się źle z tym co zrobił
-Tak- uśmiechnął się Kilian i przytulił do wciąż ciepłego ciała. Jemu zaczęło robić się zimno- Było wspaniale
-Cieszy mnie to- ucałował czubek jego głowy- Ale nie o to chodzi
-Eric przestań- ukląkł przed nim i spojrzał mu w oczy- Może i byłem pijany ale wiem co robię. Znasz wilka który upije się i nie wie? Nie żałuję a żaden z nich nie może mieć nam tego za złe. Ty i Logan kochacie się w każdej wolnej chwili... Ale to nie powtórzy się do Połączenia, wiesz prawda?
-Wiem kochany- znów przytulił go do siebie- I rozumiem- wydobył z jakiejś czeluści koc i przykrył ich oboje- Może powinniśmy spać tu?
Kilian nie odpowiedział mu bo już spał. Eric tylko uśmiechnął się i również zamknął oczy.

Adrian wyspał się zaskakująco dobrze mimo tego co czekało go dzisiaj był zadowolony. Coś się zmieniło. Czuł to od chwili w której otworzył oczy. Był spokojniejszy,jakby pewniejszy.
-Kilian nie wytrzymał- uśmiechnął się Logan siadając na łóżku
-Och- odpowiedział chłopak i umknął do łazienki. Cieszył się że jest im łatwiej ale czuł się trochę zdradzony, przyjaciel obiecał że poczeka na niego. Wszedł pod prysznic i skupił się na poważniejszym problemie. Musi wymyślić coś żeby ojciec szybko się stąd zabrał i nigdy nie wracał. Nie lubił go i nie chciał widzieć dłużej niż to konieczne.

Logan uśmiechnął się do Kiliana i objął Eric'ka. Gdy poczuł ich razem zamruczał. Połączenie było niemal idealne. Nie był zły ale musiał jak najszybciej poczuć resztki chłopaka na ukochanym przyjacielu.
-Idźcie zjemy sami- Adrian już zabrał się za parówki. Kilian usiadł obok i pocałował go w policzek
-Jesteś na mnie zły?- Zapytał, z bijącym sercem
-Nie- wziął go za rękę- Ale chcę z tobą porozmawiać sam na sam
-Co tylko zechcesz- do kuchni wszedł Dylan- Dzień dobry panu
-Witajcie chłopcy- usiadł i nalał sobie kawy- widać dziś stołujecie się sami
-Tak tych dwoje jest napalonych na siebie bez przerwy- I Kilian mu nie ufał. Było w nim coś co sprawiało że się go bał.
-I wam to nie przeszkadza?- Zdziwił się nieszczerze. Dobrze że potrafi ukryć swoje emocje. To przychodzi z czasem. A obaj są młodzi i niedoświadczeni
-Wcale- odpowiedział Adrian sięgając po tosty- Kiedyś będziemy razem ale teraz nie możemy im zabronić. No i znają się od dziecka, uprawiali sex od lat- wzruszył ramionami- Zresztą to nasza sprawa
-Nie mniej jednak jeśli myślą o was poważnie...
-Proszę pana- Kilian wstał. Czuł się w obowiązku bronić ich Połączenia- Nasz układ nam odpowiada. Jest nietypowy ale logiczny. Nie zna pan powodu dla którego to robimy.
-Kilian daj spokój- Adrian pociągnął go znów na krzesło- Nie musimy się przecież tłumaczyć- spojrzał roziskrzonymi oczami na ojca- Pan pracuje gdzieś?- Zapytał chcąc wybadać sytuację
-O to się nie martw- wziął sobie bekon- Mam dużo czasu żeby tu spędzić
-Jeśli pan tego chce- wzruszył ramionami- Kilian idziemy?
-Już się najadłeś?- Zdziwił się bo Adrian zwykle jadł dużo więcej
-Jakoś straciłem apetyt- zamrugał prosząco
-Więc chodźmy skoro tego chcesz- pochylił się i pocałował go delikatnie w usta. Wiedział że mężczyzna obserwuje ich uważnie. Adrian wstał i nie patrząc na ojca pociągnął Kiliana za sobą do ich ulubionego pokoju z grami.
Musiał dowiedzieć się wszystkiego co mógł o wczorajszej nocy. Był coraz bardziej przekonany o Połączeniu ale wciąż się bał. Może to mu pomoże trochę bardziej.

niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 21

Dylan McGeer nie był złym człowiekiem. Wychowany w tradycji będąc młodym chłopakiem zbłądził i płacił za to do dziś. Gdy kilka lat temu skontaktowała się z nim Elizabeth mówiąc że mają razem syna odnalezienie chłopca było niemal jego obsesją. Cieszył się też że w końcu odzyskał ukochaną ale dziecko było dla niego jednak ważniejsze. Dla nich obojga, dlatego gdy odezwał się  do niego Alfa Hall od razu wsiadł w samolot jeśli to prawda będę w końcu rodziną jaką powinni być przez lata.
Dom tej watahy był duży i ładny ale zaczął się powoli sypać. Chyba byli kiedyś bardzo bogaci a strata pieniędzy nastąpiła niespodziewanie i szybko.
Zadzwonił do drwi i czekał.
-Tak?- Otworzył mu chłopak z zielonymi włosami ubrany na czarno. Był trochę starszy i mężczyzna odetchnął  z ulgą że to nie może być jego syn. Z nim nie byłby w stanie się porozumieć
-Przyszedłem spotkać się z twoim Alfą- odpowiedział z uśmiechem- Będzie mnie oczekiwał
-Dziwne Logan nie powiedział....- spojrzał na niego uważnie- Jesteś ojcem Adriana- szepnął- On o niczym nie wie. Nie ma go teraz w domu ale jak wróci...
-Jesteś Jego- zrozumiał mężczyzna- nie martw się nie zranię go- położył mu dłoń na ramieniu- Więc gdzie mogę znaleźć Alfę?- Wrócił do tematu
-Zaprowadzę cię- zaczął iść w stronę schodów. Dylan poszedł za chłopakiem. Nie było nic dziwnego że jego syn jest z mężczyzną ale nie tak go sobie wyobrażał. Mimo to da mu szansę pozory często mylą.

-Wejdź śliczny- Logan czuł kogoś jeszcze ale nie wstydził się ukochanych przed nikim. Za to nie podobało mu się to że nieznajomy zareagował jak zareagował. Cichym warknięciem, ukłuciem wściekłości
-Logan to jest właśnie pan McGeer- Kilian uśmiechnął się do Alfy. Może i nie mieli ze sobą dużo wspólnego ale przyjaźń kwitła coraz szybciej
-Alfo- skłonił głowę ale był zły. Skoro ten chłopak był z jego synem to czemu ten się z nim spoufalał- Dziękuję za telefon
-Musiałem to zrobić- wstał i podszedł do gości po czym wyciągnął do niego rękę. Dylan wahał się przez chwilę ale musiał podać mu rękę- Adrian jednak nie wie że tu jesteś. Nie wyraził zgody na to żeby się w panem spotkać. Mimo to jako Alfa muszę wiedzieć skąd on pochodzi- gdy mówił Kilian nalał im drinki
-Zostać?- Zapytał Logana
-Nie musisz- wziął od niego szklankę i pocałował czule
-Co się tu dzieje?- Nie wytrzymał Dylan. Jeśli ten dzieciak.... nie mogło mu to nawet przejść przez myśl
-Wyczułeś że ja i Adrian jesteśmy razem ale nie tylko my- Kilian patrzył na mężczyznę. Nie  podobał mu się, owszem był ojcem Adriana i miał prawo się martwić ale w tej całej historii coś było mocno nie tak. Może powinien zadzwonić do Eric'ka i dać mu znać co się dzieje.
-Więc jesteście w trójkę- Właśnie tego się obawiał. Takie związki nawet Połączone często kończą się bardzo źle
-Właściwie w 4- odpowiedział Alfa- Adrian jest z naszym kochankiem na mieście- Na te słowa mężczyzn warknął i niemal przemienił się w wilka. Nie mógł na to pozwolić. Nawet jeśli nie znał swojego syna.
-Zabieram go do hotelu- wysyczał przez zaciśnięte zęby
-Nigdzie nikogo nie zabierasz- od progu odezwał się Adrian. Elena uczyła go maskować zapach nawet przed członkami stada i chyba działało bo cała trójka zwróciła się w jego stronę wszyscy równie zaskoczeni- Pan musi być Dynal McGeer- zwrócił się do ojca- mam taką zasadę że nie chodzę nigdzie z nieznajomymi. Zwłaszcza takimi którzy kiedyś mnie zostawili.
-Synu- zmienił się znów w człowieka. Był śliczny, tak bardzo podobny do matki i babki. Do tego miał w sobie hardość i siłę jakiej się nie spodziewał- nie rozumiesz....
-Więc mi wytłumacz- założył ręce na biodra i stał. Ani Kilian ani Logan nie podeszli do niego. Beta dyskretnie puścił sygnał do Eric'ka i on powinien tu być- Wilk nie wyrzuca z watahy dziecka. Nawet jeśli jest z nie Połączonego związku. Tyle się tu nauczyłem
-Nie rozumiesz- nagle wyglądał na starszego i bardziej zmęczonego. Było mu ciężko. Gdy zaczął szukać dziecka nie wyobrażał sobie takiego obrotu wydarzeń- Ja i twoja mama. Mieliśmy jeszcze jednego kochanka potrójne Połączenie. Ale Ryan był wciąż zazdrosny,Alfa bywają bardzo zaborczy  i nie zawsze są zadowoleni że muszą się dzielić nawet z kimś kogo kocha- Logan nie potwierdził ani nie zaprzeczył wiedział że to prawda- Żyliśmy razem przez kilka lat i wszystko było dobrze. Jednak w końcu coś się stało. Ryan zdołał mnie wyrzucić, oddalić od stada. W końcu zostałem sam.Jestem Betą do tego jednym z młodszych nie wielu mogło się za mną wstawić.
Dopiero kilka lat temu znów spotkałem twoją matkę. Przez ten czas chorowałem ale byłem z nimi wcześniej a oni byli razem nie umarłem nawet z Tęsknoty, co samo w sobie było dziwne ale moja kuzynka dostarczała mi ich zapachu to wystarczało....Elizabeth powiedziała mi że w czasie gdy Ryan pracował żeby mnie usunął ona była w ciąży- przejechał dłonią po twarzy- Dziecko jednak nie było jego a moje. Tego nie potrafił znieść. Wmówił jej że dziecko zmarło i oddał do adopcji. Nie był dobrym Przywódcą mimo że wciąż go kocham. Skontaktowała się ze mną gdy zmarł. Od tego czasu cię szukamy....
-I kilka dni temu Logan do ciebie zadzwonił- chłopak usiadł na fotelu Kilian podszedł do niego i przytulił. Teraz go potrzebował- Teraz wiem czemu ale i tak nie zmienia to faktu że mogłeś wiedzieć. Coś zrobić....
-Aniołku dość na dzisiaj- odezwał się Beta-Pan McGeer zostanie tu przez kilka dni porozmawiacie jutro- pocałował go w czoło
-Kilian ma racje- Logan czuł się głupio. Ale to w końcu musiało się stać. Skoro go szukali to znaleźli by go prędzej czy później- Przepraszam cię- podszedł do Omegi i pocałował delikatnie- Dobrze się bawiłeś?
-Pewnie- oczy znów mu się zaświeciły. Zaczęła podobać mu się ta uwaga jaką mu dawali- Ale następnym razem idziemy wszyscy. Ty też- zwrócił się do Alfy który tylko pokiwał głową uszczęśliwiony że to co zrobił nie będzie miało większych konsekwencji
-Wy się tu całujecie a ja szykuję kolacje- Eric stał rozbawiony całą tą sytuacją. Skinął tylko do przybysza
-Ale wiesz że zamawianie pizzy to nie gotowanie- Kilian podszedł do niego i objął uśmiechając się całym sobą
-To bardzo ciężka praca- jęknął i pocałował chłopaka- Zostanie pan z nami?- Zapytał zwracając się do przybysza- Zjemy w mniejszej jadalni  bo wszyscy zjechali do domu
-Dziękuję za zaproszenie- Dylan wiedział że od tak sobie nie zabierze syna. Zdążył już coś poczuć do ten trójki. Na szczęście było to bardzo świeże i mimo że zaboli. To lepsze niż agonia w jakiej on musiał żyć. Jednak musi zdobyć jego zaufanie. Chociaż trochę.

Adrian siedział w sypialni którą zwykle z kimś dzielił i czesał włosy po kąpaniu. Było mu smutno. Ale nie zamierzał wołać nikogo.  Z tym upora się sam. Mimo że wszyscy byliby pomocni. Wciąż zastanawiał się nad tym co powiedział mu ojciec. To wyglądało na to że nie walczył dostatecznie o Swoich nawet jeśli ten jego Alfa był sukinsynem to przecież musiał go kochać. Wydawało mu się że nie powiedział mu całej prawdy.
-Logan przecież wiem że to ty- westchnął i zakrył się bo wcześniej siedział n łóżku całkiem nagi
-Chyba narozrabiałem co?- Zapytał stając przy drzwiach
-Chciałeś dobrze- uśmiechnął się- Ale nie jestem dzieckiem. Mogłeś mi powiedzieć wcześniej. Wiem że tego nie chciałem...
-Nie ufasz mu- przerwał podchodząc bliżej
-Nie. Coś w tej historii bardzo się nie zgadza ale nie możemy go wyrzucić- Alfa usiadł obok i chłopak przytulił się do niego- To wszystko jednak dało mi do myślenia- zagryzł wargi- Wciąż jeszcze nie jestem w stanie pokochać i zgodziłem się na Połączenie ale wiem też że traktuję zwłaszcza ciebie źle. Szybko zrażam się do ludzi i tak mi zostaje.W każdym razie widzę ciebie z Kilianem. Wy jesteście tak różni, wcale się nie znacie ale dogadujecie wspaniale. Wiem że ty i Eric to coś innego. Ale chcę się do ciebie przyzwyczaić. Robiliśmy już coś....- Logan przerwał mu pocałunkiem
-Chcesz żebym został?- Zapytał patrząc mu w oczy
-Jeśli nie masz nic innego do roboty- wzruszył ramionami ale czekał z niecierpliwością
-Taka noc sam na sam będzie wspaniała- ucieszy się Alfa. Eric i Kilian zakomunikowali mu że idą na imprezę ale on musiał zostać i zapowiadała się samotna noc. Na szczęście jeszcze raz szczęście się do niego uśmiechnęło.



##################################################################################
Kochani czy to opowiadanie jest tak okropne że powinnam je zakończyć?